wspaniale!
dzisiaj robimy rodzinne okrążenia, zaliczając kolejne groby na kolejnych cmentarzach. w chuj zimno. w sumie to fajne święto jest, od zawsze mi się podobało, bo można się było nahapać balonów i waty cukrowej, a potem znicze tak ładnie świeciły, jak ciemno było. wiek pacholęcy minął, ale watę cukrową, to ja dalej lubię. no. i oczywiście spotkania rodzinne przy jakiejś zajebistej zupie – dlaczego ludzie narzekają na Wszystkich Świętych? nie pojmuję, doprawdy.

aha!do tego wszystkiego Matka Moja Jedyna Kochana Mnie Rodząca kupiła ciasto orzechowe, ale takie, że bardziej orzechowe już nie będzie. tylko czekam, aż wyjdą na drugi obchód. ale zdjęcia już nie zamieszczę, to zobczenie byłoby jakieś. a perwersji na tle kulinarnym akurat nie przejawiam.
tak więc wesołych Świąt. albo smacznych przynajmniej.